Piotr Matywiecki
Wydawca: Dom Literatury w Łodzi
Projekt graficzny okładki: Marcin Mokry
Nagroda Specjalna im. Bierezina
Mail
Panie Piotrze,
piszę, gdyż szukam czytelnika. Nie wiem, czy to szczęśliwy ruch, ale szukam wśród tych, których sam czytałem, którym coś zawdzięczam. To na początek. Owszem to może być pretekst. Może brak ogłady kieruje moimi myślami. Brak doświadczenia. Brak sławy. Być może, ale co pisać w takim liście? Nie da się wykluczyć jakiejkolwiek Pana reakcji. Zapanować, wpłynąć, postawić na swoim. Można do Pana napisać. Poprosić. Czekać. Tyle.
Tłumaczyć kim jestem byłoby daremne. Pan mnie nie zna. Piszę wiersze, ale nie ma w annałach mojego nazwiska. Pomijam swoją biografię, gdyż o nic nie pytany nie wiedziałbym co napisać, co więcej, wydawałoby mi się to natręctwem. Już teraz, gdy piszę, samo zwracanie się do obcego ze swoją sprawą, przez obcego, którym dla Pana jestem, wydaje mi się nieprzyzwoite. Pana sprawa? Nie. Nie, ale cały szkopuł w tym, że pragnąłbym, aby się stała. Po to piszę. Chciałbym Panu wysłać książkę, którą składam. Jeśli Pan, ze swojej strony, pragnąłby ją otrzymać, to proszę wskazać adres na który mógłbym nadać przesyłkę. Wolałbym nie wysyłać wersji elektronicznej, tylko tradycyjną książkę. Egzemplarz, który może Pan trzymać w ręce. Którego kartki można wyrwać. Na którym można pisać długopisem. Będę wdzięczny za informację zwrotną. Co zostaje po lekturze tych wierszy? Nie ma potrzeby być delikatnym, gdyż nader wszystko chciałbym usłyszeć czytelnika. Do wiadomości załączyłem opis pewnych okoliczności, które towarzyszyły powstawaniu książki, coś, co pozwoli Panu sobie wyobrazić, czego się spodziewać,
Marcin Mokry
Mail
Szanowny Panie!
Nie wiem, czy będę umiał i mógł spełnić Pana prośbę. Jestem ograniczony czasowo przez przebytą niedawno ciężką chorobę i mnóstwo pisarskich zaległości. Nie obiecuję, ale postaram się zareagować na Pana książkę.
Pańskie słowo wprowadzające do tomu wierszy jest ciekawe. Obiecuje rzecz bardzo awangardową. Ja, jak Pan może się zorientował, jestem raczej poetą "cofniętym" w czasie... Jednak nie mam "klapek na oczach" i chętnie czytam poezję eksperymentującą.
Pański projekt z jednej strony przypomina mi o Mallarmem, z drugiej strony wczesne wiersze Jaroslawa Marka Rymkiewicza, który też takie ukruszone liryki pisał - w jego przypadku to było naśladowanie antycznych utworów, z których pozostały tylko szczątki.
Adres, na ktory może Pan przesłać ksiązkę: xxxxxxxxx xxxxx xxxxxxxxxx. xxx
Pozdrawiam - Piotr Matywiecki.
Mail
Panie Piotrze,
dziś nadałem przesyłkę. Nie musi Pan niczego obiecywać. Sama gotowość dużo dla mnie znaczy. Wiem jak w życiu może być ciasno. W mojej sytuacji, człowieka, który nie obraca się w środowisku, każdy rozmówca, tu przepraszam za tak wielkie porównanie, jest niczym goście odwiedzający Abrahama pod dębami Mamre. Budzący radość. Przynoszący słowo, którego się nie spodziewa. W tym przypadku to jednak ja Pana nachodzę, ale proszę mi wierzyć, że w dzień upału. Długo pracuję nad swoją książką, wiele o niej jeszcze nie wiem, staram się zrozumieć, wiersze powstają, bywają skreślane, słowem, piszę ją jeszcze, a staje się nieznośnie ciężka z każdym kolejnym miesiącem. Spiekotę powoduje to ciągłe bycie samemu wobec tej książki, a nie po to się pisze. Znaleźć rozmówcę, poza tym jednym, którego mam, a który jest już zbyt bliski, to teraz najważniejsze dla mnie przedsięwzięcie. Proszę mi wierzyć, ja nie potrzebuję tej książki wydać, ja potrzebuję, żeby ją ktoś przeczytał, aby dowiedzieć się, czy moje pismo w drugim cokolwiek budzi.
Przepraszam, że tak wiele napisałem o sobie. Zwróciłem uwagę na informacje o pańskiej chorobie. Wszystko co mógłbym napisać, z daleka i obcy, byłoby jedynie uprzejme. Mam nadzieję, że ma Pan przy sobie bliskich.
Marcin Mokry