Marcin Mokry Bio
czytanie. pisma        świergot        żywe linie nowe usta        solarysze
eng        pl
〔14〕
Mail


Szanowny Panie!


Ta Pańska próba mnie nie przekonuje… Zestawienie prasowych nagłówków z fragmentami prozatorskimi w moim odczuciu jest nikłe poznawczo i wyobraźniowo. 

Zastanawiam się dlaczego mam takie wrażenie? Czy sam zamysł jest chybiony, czy jego wykonanie? Nagłówki nie mają według mnie waloru obiektywizującego okrutne wydarzenia. Wydają się jedynie epatować makabrą. (Nie sądzę, żeby była to „niebywała kondensacja informacji, a często również emocji” – jak Pan pisze.) Kontrastujące z nimi (a może uzupełniające?) „komentarze” zapewne miały ujawnić całą ogromną przestrzeń między faktem (może prasowym stereotypem faktu?) a uczuciami – ale to się według mnie nie udało.

Proszę zauważyć, że metoda imażystów była wyrazem kultu „czystego obrazu”. W Pana zastosowaniu obrazowość znika – jest próba przedstawienia szoku, tak silnego, że unicestwia obraz. W Pana przypadku „obraz uczuć”. 

Owszem, ratunkiem może być pewien „irracjonalizm” Pańskich komentarzy do nagłówków. Są postrzępione, na granicy monologów wewnętrznych i opisów. To wytwarza emocjonalne rozedrganie, czyli wartość prawdziwie liryczną. (Ale na przykład te wypowiedzi wyglądające na pośmiertne, grożą sentymentalizmem.)

Może jednak lepsze byłoby ujęcie Brechtowskie? – Ukazanie jak te prasowe nagłówki czynią każdą faktografię zbrodni równie zbrodniczą jak ona sama? – Podobne zabiegi, chociaż w odniesieniu do innych zjawisk, stosowała „Nowa fala” – wczesny Barańczak, Zagajewski, Kornhauser, Lipska.

Pod „chwytami” artystycznymi, skuteczniejszymi bardziej lub mniej, skrywa się jednak coś o wiele ważniejszego, z czym radziłbym się zmierzyć „wprost”: problem zła i bezradności moralnej, intelektualnej wobec zła. Wiem, że sprostanie tym problemom graniczy z niemożliwością, skoro największym myślicielom się nie udawało, ale trzeba ryzykować…


           Pozdrawiam Pana serdecznie - Piotr Matywiecki