Marcin Mokry Bio
czytanie. pisma        świergot        żywe linie nowe usta        solarysze
eng        pl
〔13〕
Mail




miało miejsce wydarzenie, któremu musiałem dać jakiś rezonans. Śmierć znajomych, która nastąpiła w dziwnych okolicznościach. Podczas gdy my, w kręgu bliskich, ogłupiali dzieliliśmy się jeszcze swoją bezradnością w zrozumieniu tych zdarzeń, oto zaczęliśmy o całej historii czytać już w mediach. W ten sposób przekazy medialne znów wdarły się do mojego pisma. To co zwróciło moją uwagę, gdy zacząłem regularnie przeglądać portale informacyjne, to stylistyka nagłówków. Niebywała kondensacja informacji, a często również emocji. W tym czasie, dzięki staremu numerowi Literatury na Świecie odkryłem imagistów, przeczytałem pisma teoretyczne Ezry Paunda i utkwiła mi w głowie zwłaszcza następująca rada: „jeśli człowiek nie potrafi powiedzieć tego, co ma do powiedzenia, w dwunastu linijkach, niech lepiej milczy”. Postanowiłem wziąć na warsztat parę druzgocących nagłówków, przeczuć historię bólu, która za nimi stoi, ale nie popadać w histerię, dzięki stałemu pamiętaniu o zasadach imagistów. Powstały różne wiersze. Jedne lepsze, inne gorsze. Najciekawsze są dla mnie te, gdzie zawiązuje się jakieś napięcie między nagłówkiem a wierszem. W załączniku ślę kilka z nich. Bardzo będę wdzięczny za Pana uwagi. Wówczas, gdy zaczęliśmy korespondencje, najważniejsza była możliwość rozmowy, wymiana myśli z kimś, kto uchodzi już w środowisku za kogoś, kogo książki mam na półce, a zwłaszcza traktowanie mnie poważnie w tej rozmowie. Dzięki takiej rozmowie moja nieistniejąca książka mogła zacząć pojawiać się obok pańskiej na półce. Chociaż pozostawała wyimaginowana, to już jakby mniej nierealna.

Serdeczności,


Marcin Mokry